Czepek z elektrodami i milczące kable układu nerwowego - Moja walka z SM - część XII
Przyszła kolej na kolejne wizyty i analizę swojego stanu, by nie dać robić z siebie idioty, o czym ostatnio wspominałem [link]. Tym razem gabinet diagnostyczny witał spokojną, niemal sterylną ciszą, w której jedynym żywszym akcentem było ciche mruczenie aparatury....
Po wcześniejszych przejściach z rezonansem [link], gdzie człowiek leży zamknięty w metalowej tubie sam na sam ze swoimi myślami, badanie potencjałów wywołanych wydawało się o wiele bardziej przystępne. Choć sama nazwa brzmiała nieco tajemniczo, rzeczywistość okazała się zaskakująca.
Lekarz prowadzący podszedł do sprawy z dużym wyczuciem, tłumacząc wszystko bez pośpiechu i w prostych słowach. Chodziło o to, by zmierzyć, jak szybko nerwy przesyłają impulsy, trochę jak sprawdzanie przepustowości kabli w instalacji elektrycznej..
Co właściwie mierzą potencjały wywołane?
Potencjały wywołane (PE) to bezbolesne badania elektrofizjologiczne, które mierzą czas, w jakim impuls nerwowy dociera z receptorów obwodowych do kory mózgowej. Zamiast pokonywać strukturę tkanek, tak jak rezonans, badają one funkcję układu nerwowego – czyli to, czy sygnał porusza się z odpowiednią prędkością, czy też jest spowolniony.
W czepku usadzony..
Najpierw na głowie wylądował elastyczny czepek pełen elektrod, spiętych plątaniną kabli, a zadaniem było wygodnie usiąść przed ekranem i wpatrywać się w pulsującą, czarno-białą szachownicę.
VEP - SSEP - BAEP
To badanie wzrokowych potencjałów wywołanych (VEP) – najważniejsze i najczulsze w SM: przez kilkanaście minut wzrok musiał skupiać się na jednym punkcie, podczas gdy aparat skrupulatnie rejestrował, ile milisekund zajmuje impulsowi dotarcie z siatkówki do kory potylicznej mózgu. Każde mignięcie to impuls wysłany z siatkówki, a opóźnienie fal wskazuje na uszkodzenie nerwu wzrokowego, nawet u osób bez wcześniejszych objawów zapalenia.
Zaraz po tym przyszła pora na somatosensoryczne potencjały wywołane (SSEP) – delikatne, rytmiczne impulsy w okolicach nadgarstka lub kostki, które wywoływały lekkie mrowienie i pozwalały zmierzyć czas przewodzenia wzdłuż dróg czuciowych do rdzenia kręgowego i mózgu.
Warto też pamiętać, że w diagnostyce stosuje się czasem trzeci rodzaj: pniowe potencjały wywołane słuchu (BAEP), które oceniają przekaźnictwo słuchowe od nerwu słuchowego przez pień mózgu do kory za pomocą dźwięków ze słuchawek.
Co opóźniony sygnał mówi o mielinie?
Całość minęła bezboleśnie i w nadspodziewanie luźnej, wręcz kojącej atmosferze. Wydłużenie czasu przewodzenia, widoczne jako opóźnienie fal na wykresie, wskazuje na demielinizację [link do wpisu], czyli uszkodzenie osłonek mielinowych otaczających włókna nerwowe.
W stwardnieniu rozsianym mielina ulega zniszczeniu, przez co „okablowanie” działa wolniej, a potencjały potrafią ujawnić takie zmiany subkliniczne – czyli uszkodzenia, które jeszcze nie dają wyraźnych, codziennych objawów neurologicznych, ale pozwalają udowodnić rozsianie zmian w ośrodkowym układzie nerwowym.
Prawidłowy wynik nie kończy poszukiwań..
Co niezwykle istotne, prawidłowy wynik wcale nie oznacza, że problem pacjenta nie istnieje – oznacza po prostu, że wykluczono konkretną chorobę i można szukać dalej....cóż, medycyna rzadko opiera się na jednym dowodzie..
Zgodnie z kryteriami McDonalda, obok rezonansu czy płynu mózgowo-rdzeniowego, stanowią one ważny element układanki, ale te wykresy, fale i milisekundy to po prostu kolejna wskazówka. Potencjały mogą pokazać ślady dawnej demielinizacji i pomóc w diagnozie, ale same w sobie nie dają stuprocentowej, ostatecznej pewności co do stwardnienia rozsianego.
„Wszystko w porządku, ale nie do końca…”
Kiedy technicy pomogli mi zdjąć elektrody, a chłodny żel został zmyty, zamiast lęku poczułem.. ulgę. To był po prostu kolejny logiczny krok – badanie, które daje lekarzom cenne informacje, a pacjentowi pozwala o jeden krok przybliżyć się do jasności, bez względu na to, jaki scenariusz ostatecznie napisze życie.
Powiedziano mi, że oficjalne wyniki do odbioru będą za tydzień, a nieoficjalnie się dowiedziałem, że ,,wszystko w porządku ale nie do końca.. i wymaga to dogłębnej analizy"..
To dopiero początek prawdziwej medycznej króliczej nory.. Zostańcie ze mną, bo kolejny artykuł i następny rozdział tej historii to gwarancja mnóstwa wrażeń oraz zanurzenia się w fascynujący świat nauki i medycyny, pełen niezwykłych, niespotykanych i absolutnie nie wszystkim wiadomych faktów na temat tego, jak naprawdę kręcą się mechanizmy stawiania diagnoz w stwardnieniu rozsianym...
Gwarantuję, że po lekturze mojego bloga spojrzycie na gabinety lekarskie zupełnie inaczej. Za tydzień zapraszam na ciekawostki o wspomnianym badaniu.
Będzie się działo!
Autor: Andy, CEO Biomelius LTD, któremu postawiona została diagnoza SM w 2017 r.