Pierwszy raz byłem naprawdę załamany. Wróciłem do punktu wyjścia. Gdy wychodziłem z kliniki, schodząc po schodach, straciłem na ułamek sekundy siłę i czucie — sam nie wiem, co to było — w jednej nodze, tak jakby odjęło mi kontrolę nad mięśniem, i wywinąłem orła… Stres zrobił swoje. Gdy ludzie podbiegli, żeby mi pomóc, stres i niemoc przekształciły się w agresję...